wtorek, 15 września 2009

Utknęłam

Nie wytrzymałam i zaczęłam dziś tłumaczenie sweterka z gazetki Schachenmayr. Mam odpowiednią, a raczej pasującą do wzoru włóczkę. Mało tego zapowiada sie na to, że dziś skończę Doris. Ale niestety ten cudny sweterek raczej nie prędko będzie mi pisany... Szkoda! Okazało się bowiem, że raczej nie dam sobie rady z przetłumaczeniem opisu wykonania. Niemiecki miałam jakieś 15 lat temu i w głowie niewiele od tego czasu pozostało. A znalezione w necie słowniczki robótkowe zdają się być w tej sytuacji mało przydatne. Buu..................

poniedziałek, 14 września 2009

Dziękuję Rene!!!

Jakiś czas temu uczestniczyłam na blogu Rene w losowaniu. Jak dotąd nie miałam szczęścia (jeszcze chyba nigdy w zyciu niczego nie wygrałam), a tu niespodzianka. Dzieki szczęśliwej rączce synka Renaty los sie do mnie uśmiechnął!!!!

Dziś przyszedł listonosz i przyniósł to cudo.

Szczególnie mocno cieszę się z gazetki Schachenmayr Impulse 604 . Renia robiła z niej sweterek, który powalił mnie na kolana... A że chyba zazdrośnica jestem, od razu zapragnęłam mieć taki i ja! Zobaczcie sami- prawda, że śliczny?!

Reniu! Jeszcze raz bardzo mocno dziękuję, nawet nie wiesz jak wielką sprawiłaś mi przyjemność!

A teraz czas poszukać jakiejś odpowiedniej włóczki, przetłumaczyć wzór (oj, będzie ciężko!!!) i do roboty. Doris juz prawie skończona i nawet ostatnio szukałam jakiegoś ciekawego wzoru do zrobienia. Muszę szybko coś zacząć, żeby mieć co zabrać ze sobą do szpitala- bo bez drutów ani rusz!!!

środa, 2 września 2009

Niestety nie posłuchałam się i przód został spruty. Błąd już naprawiony i nawet połowa drugiego przodu zrobiona. Sweterek jest bardzo przyjemny w robocie i już sama nie mogę doczekać się końca... Ciekawe czy wyjdzie OK i czy będę zadowolona?
Aniu! http://anpar40.blogspot.com/ Bardzo dziękuję za wyróżnienie, szczególnie mi miło znaleść się w gronie tak fantastycznych "Dziergaczek". Ja sama niestety nie wyróżnię nikogo, musiałabym wymienić tu ok 92 osób (ich blogi widoczne w zakładkach), ponieważ wszystkie te osoby są dla mnie inspiracją i do tych blogów zaglądam ze szczególną przyjemnością.
Jolu! http://jolad6.blogspot.com/ Faktycznie do rozwiązania zostało mi jakieś 53 dni, jednak mająć na uwadze fakt, że moje dzieci rodzą się około 2 tygodni wcześniej, możliwe jest że tych dni jest tylko ok 40!!!! A do tego dziecko jest duże i napewno urodzi się z wagą powyżej 4kg, więc może być jeszcze szybciej... Niestety co do najnowszych wieści to raczej nie ma co liczyć na mojego szanownego męża. Nieborak zostanie w domu z 2 dzieci (8 i 1,5 lat) i już teraz obawiam się jak sobie poradzi... Sama rozumiesz! Mam tylko nadzieję, że nie wysadzi domu w powietrze... Ale obiecuję jak tylko mnie ze szpitala wypuszczą napewno dam znać, że jestem.

Pozdrawiam wszystkich czytających i dziekuję za miłe komentarze i słowa wsparcia :-)

piątek, 28 sierpnia 2009

Niech mnie ktoś przytuli...

Wczoraj wieczorem postanowiłam powrócic na łono Doris. Przerwa spowodowana koniecznością zrobienia szala, a potem remontem salonu troszkę opóźniła termin ukończenia swetra. Tak więc z wielkim zapałem zabrałam się znowu do pracy. Szło szybciutko i naprawdę przyjemnie się robiło... Wreszcie jest! Lewy przód skończony!!! Połączyłam z tyłem i .... A niech to! Zobaczcie sami...

Debil ze mnie maksymalny... Źle wyrabiałam motywy i w rezultacie mijają się z motywami tyłu! Trudno... jak się jest półgłówkiem to trzeba pruć i zacząć od początku!

wtorek, 25 sierpnia 2009

Szal Małgosia

Ostatnio wszyscy robią szale... Poczyniłam i ja! Nie jest to jednak takie mistrzostwo jakimi zachwyca nas nieustannie Dagny, ale najważniejsze że wogóle jest.
Wymyśliłam go sobie w ubiegły piątek, podczas planowania kolejnej wizyty u lekarza. Moja Pani doktor to naprawdę cudowny człowiek. Mając wciąż jeszcze w pamięci "poczynania" pani ginekolog prowadzącej ostatnią ciążę, nie mogłam się powstrzymać. Postanowiłam, z wdzięczności za opiekę i miłe słowo, zrobić specjalnie dla doktor Małgosi, mały własnoręcznie wykonany drobiazg- padło na szal.
Imię dostał oczywiście na cześć właścicielki- Małgosia.

A tak właśnie się prezentuje...

200g Sonata Anilux; 70% bawełna 30% wiskoza, 294m/100g; druty 4,0

długość 230cm, szerokość 60 cm

i jeszcze zbliżenie wzoru

Fotki nienajlepszej jakości, ale to wszystko ze względu na tempo. Skończyłam dziergać w piatek o godzinie 1 w nocy, potem szybciuteńkie pranie, suszenie... Rano dosuszanie i prasowanie, potem błyskawiczna sesja zdjęciowa, a o godzinie 11 szal wylądował wreszcie u nowej włascicielki...

środa, 12 sierpnia 2009

Doris

Już jakiś czas temu postanowiłam nadawać swoim robótkom "imiona"... To takie ułatwienie w przypadku, gdy komuś podoba się jakaś z moich prac i prosi o przesłanie wzoru na np. "szary sweterek"... No dobrze, ale który szary? I tu zaczynają się poszukiwania. Tak więc moje sweterki nie sa bezimiennne! O ile tylko wcześniej ktoś ich już nie nazwał...
DORIS zaczęłam w piątek. Mój nowy sweterek, a właściwie żakiet, imię dostał bo tak wypadało w kalendarzu. Dziś skończyłam tył i blokuje na manekinie. Idzie dość mozolnie, ale podoba mi się.


A tu kilka świeżuteńkich fotek...



niedziela, 2 sierpnia 2009

Obiecane fotki i troszkę nowości

Wreszcie się zmobilizowałam i mogę zaprezentować Wam kilka zaległych zdjęć moich ostatnich robótek.
Na początek "urlopowe" bolerko z kremowej Carli. Miałam jej niezbyt dużo i musiałam kombinować co z niej począć. Padło na krótkie bolerko, a w moim obecnym stanie dłuższe swetry zdają się byc mało praktyczne. Bolerko już noszone i muszę przyznać, że sprawuje się super.
Na poczatek zdjęcia na manekinie, żeby wszystko było lepiej widoczne.

250g Carla Red Heart; druty 4,5
model "Sandra" 7-8/2009

I jeszcze kilka "na ludziu" niestety mało zgrabnym w ostatnim czasie...




Niestety nadal nie mogę dotrzeć do pasmanterii w celu zakupienia turkusowej Supreme, więc na zdjęcia wykończenia sukienki trzeba jeszcze troszkę poczekać.
Mam za to coś z zupełnych nowości- takich pourlopowych. Otóż zostałam poproszona przez córkę o zrobienie dla niej "siatki na motyle". Pomysł ciekawy, a że bawełny pozostało to i machnęłam kolejną "siatkę"- tyle że w wersji mini.

Anusi szczególnie zależało na tym byśmy razem wyglądały jak siostry... Kupiłam więc podobne topy, legginsy i...

... jak to mówią "PRAWIE jak siostry" Choć według mnie w tym przypadku "PRAWIE... robi różnicę"!



150g Colorado (100% bawełna, 50g/85m), szydełko 4,5
I na koniec niewypał. Z szarego Kashmiru miał być prezentowany przez Dagny żakiet naparstnicowy... Miał być, ale nie będzie. Żeby zrobić to cudo bez opisu trzeba mieć troche więcej talentu i wyobraźni. Szkoda.... Ale Kashmir już jest przerabiany i mam nadzieję, że tym razem się uda!